niedziela, 18 września 2016

AKAMUTI Rose berry eye revitaliser



    Skóra pod oczami jest bardzo cienka, delikatna i wrażliwa. Nie chroni jej warstwa lipidowa, co sprawia, że jest wyjątkowo podatna na przesuszenie i podrażnienia. Nic więc dziwnego, że u większości kobiet zmarszczki pod oczami powstają w pierwszej kolejności. W tej sytuacji jedynym ratunkiem może być odpowiednia pielęgnacja skóry pod oczami, a właściwie to wokół oczu. Staram się więc żeby w mojej łazience zawsze był kosmetyk służący pielęgnacji tych wrażliwych okolic twarzy. Aktualnie takim produktem jest Rose berry eye revitaliser brytyjskiej marki AKAMUTI. Na swój użytek nazywam ten kosmetyk różanym olejkiem - odżywką pod oczy.


Nie jest to jednak jeden rodzaj oleju lecz kompozycja kilku różnych olejów: z dzikiej róży, z wiesiołka, z pestek malin i oleju jojoba. Olej z dzikiej róży uzyskuje się poprzez wytłaczanie na zimno pestek owoców tej rośliny. Olej ten jest bogatym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz karotenów potrzebnych do utrzymania zdrowej i nawilżonej skóry. Olej z wiesiołka dwuletniego zapobiega wysychaniu skóry poprzez kumulowanie się w jej głębszych warstwach. Opóźnia proces starzenia, wygładza drobne zmarszczki i łagodzi podrażnienia, a właściwie czynią to niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe (alfa-linolowy i gamma-linolenowy), których w oleju z wiesiołka jest bardzo dużo. Olej z pestek malin jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym i silnym antyoksydantem. Działa antyseptycznie i wpływa na poprawę bariery lipidowej naskórka przez co zwiększa nawilżenie i elastyczność skóry. Olej jojoba odznacza się wysoką zawartością witaminy E, której zawdzięcza właściwości regeneracyjne i antyoksydacyjne. Olej ten zawiera estry woskowe dzięki którym wchłania się aż do głębszych warstw naskórka chroniąc skórę przed nadmierną utratą wody. Oprócz tych czterech olejów w składzie kosmetyku znajdziemy też olejki eteryczne. Jednym z nich jest olejek eteryczny z róży damasceńskiej przydatny w pielęgnacji cery delikatnej, podrażnionej, suchej i dojrzałej, także tej ze zmarszczkami. Z kolei olejek eteryczny z rumianku rzymskiego znajduje zastosowanie w pielęgnacji cery delikatnej, suchej i skłonnej do podrażnień. I to już wszystkie składniki tego kosmetyku. Podoba mi się, że jest ich niewiele, lubię kosmetyki z krótkimi składami.


  12 ml olejku zamknięto w małej, szklanej buteleczce. Wydaje się, że 12 ml to niewiele ale w tym przypadku jest inaczej. Buteleczkę wyposażono w kulkę, która gwarantuje bardzo ekonomiczne zużycie kosmetyku. Używam go już dosyć długo i niewiele z tej buteleczki ubyło.



Różanego olejku-odżywki używam tylko na noc gdyż jest to kosmetyk tłusty. W końcu składa się z samych olejów i olejków. Warstwę odżywki nanoszę kulką pod oczy po czym delikatnie wklepuję ją w skórę pod oczami, a także w górne powieki aż do łuku brwiowego. Kosmetyk dosyć dobrze się wchłania i rano skóra wokół oczu jest widocznie nawilżona i odżywiona, gładka i delikatna. Nie potrafię powiedzieć czy zredukowane zostały drobne zmarszczki. Jeśli tak, to w bardzo małym stopniu. Mimo to jestem zadowolona z tego olejku. Dobrze pielęgnuje skórę, a w usuwanie zmarszczek przez kosmetyki i tak nie wierzę. Dosyć ciekawy jest zapach tego produktu. Nazwałabym go różano-olejowym. Miewałam już kosmetyki o ładniejszym różanym zapachu ale ten też nie jest zły.
Wspominałam, że używam olejku tylko na noc. Myślę jednak, że zimą będzie można stosować go też na dzień nakładając nieco cieńszą warstwę. Będzie pielęgnował skórę i jednocześnie chronił ją przed zimnem.
Różany olejek-odżywkę pod oczy kupiłam tutaj.



 

poniedziałek, 12 września 2016

AVALON ORGANICS Rozświetlający scrub do twarzy lawendowy Lavender Luminosity



       Wszystkie wiemy, że oczyszczanie jest bardzo ważnym, o ile nie najważniejszym, elementem pielęgnacji cery. Oczyszczanie to podstawa gdyż tylko czysta skóra jest w stanie wchłonąć odżywcze substancje z kremów i innych mazideł, jakimi raczymy nasze buzie. Ale czy takie codzienne oczyszczanie wystarcza? Moim zdaniem nie i dlatego zawsze mam w łazienkowej szafce jakiś naturalny, twarzowy peeling. Używam go 1-2 razy w tygodniu. Aktualnie jest to Rozświetlający scrub do twarzy lawendowy Lavender Luminosity od AVALON ORGANICS.


 
O kosmetyku przeczytałam:
"Scrub enzymatyczny o delikatnym zapachu lawendy - dobrze złuszcza za pomocą małych niczym piasek drobinek. Nie wysusza skóry i pozostawia ją dobrze oczyszczoną, odświeżoną i bardziej promienną. Scrub jest odpowiedni do cery wrażliwej i delikatnej - jest hypoalergiczny. Bezpieczny, skuteczny, zawiera certyfikowane składniki bez dodatkowych substancji zapachowych, ftalanów, sulfatów czy parabenów, które mają wpływ na układ hormonalny człowieka. Usuwa martwą, zszarzałą skórę, pozbawia ją martwych komórek i łuszczących się skórek. Odkrywa miękką, gładką i promienną cerę o żywym kolorze. Enzymy roślinne pochodzące z owoców, drobinki orzecha włoskiego oraz ekstrakty roślinne złuszczają bez podrażniania delikatnej i naczynkowej skóry."


 
Peeling otrzymujemy w tubie z miękkiego plastiku, znajduje się w niej 100 ml (113 g) kosmetyku. To całkiem sporo, a ponieważ jest to produkt bardzo wydajny, to połowa tubki jaka mi jeszcze została, wystarczy na długo.
Scrub ma postać lekkiego kremu w kolorze beżowym z widocznymi ciemniejszymi drobinkami. Te drobinki to sproszkowane łupinki orzecha włoskiego. Zgodnie z zapewnieniem producenta kosmetyk posiada delikatny zapach lawendy.


 
Peeling Lavender Luminosity bardzo dobrze wywiązuje się ze swojego zadania. Po umyciu twarzy i zroszeniu jej tonikiem nakładam peeling na twarz i wykonuję krótki, delikatny masaż. Po tym zabiegu skóra jest dobrze oczyszczona, gładka i miękka. Używam tego peelingu również do wygładzania szorstkich łokci i tu też uzyskuję bardzo dobry efekt. Jestem więc bardzo zadowolona z tego kosmetyku, bo czegóż więcej można chcieć od peelingu.
Jest jednak coś, co budzi moje zastrzeżenia. Peeling ten przedstawiany jest jako enzymatyczny. Nawet na tubce znajduje się napis Exfoliating enzyme scrub. Tak się złożyło, że nigdy nie miałam peelingu enzymatycznego. Zawsze używałam produktów tradycyjnych, ziarnistych, usuwających martwy naskórek mechanicznie. Wiadomo mi jednak, że peeling enzymatyczny nie zawiera żadnych drobinek. Jest to gładki krem lub emulsja, a martwy naskórek usuwany jest przez zawarte w nim enzymy, które go po prostu rozpuszczają. Taki peeling zalecany jest przede wszystkim do cer wrażliwych, naczynkowych i suchych. Chodzi o to, żeby przy tego rodzaju skórze uniknąć ewentualnych, mechanicznych podrażnień. Tymczasem w peelingu Avalon Organics znajdują się sproszkowane łupiny orzecha włoskiego i pumeks.  Co prawda w składzie kosmetyku jest bromelaina czyli enzym uzyskiwany z ananasa ale prawdopodobnie ma on wspierać mechaniczne oczyszczanie skóry. Myślę, że nazwanie tego peelingu enzymatycznym jest błędem. Jeśli kupi go osoba, której cera nie toleruje peelingu mechanicznego, to będzie zawiedziona, zostanie wprowadzona w błąd.


Peeling, podobnie jak wszystkie kosmetyki Avalon Organics, posiada certyfikat NSF. Więcej o tym certyfikacie pisałam tu.

Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice (1), Water (Aqua),  Caprylic/Capric Triglyceride, Juglans Regia (Walnut) Shell Powder (1), Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Cocos Nucifera (Coconut) Oil (1), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (1), Hydrogenated Palm Kernel Oil, Stearyl Alcohol, Borago Officinalis Seed Oil (1), Citrus Aurantifolia (Lime) Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil (1), Simondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (1), Arnica Montana Flower Extract (1), Camellia Sinensis Leaf Extracr (1), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract (1), Cucurbita Pepo (Pumpkin) Seed Extract (1), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Rhizone/Root (1), Lavandula Intermedia Leaf/Flowe/Stem Extarct (1), Saccharomyces /Xylinum Black Tea Ferment (1,2), Citric Acid, Bromelain, Maltodextrin, Potassium Hydroxide,  Pumice, Stearic Acid, Tocopherol, Xanthan Gum, Alcohol (1), Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate,  Limonene, Linalool, Coumarin.  
1 - certyfikowane składniki organiczne,
2 - składniki konserwowane benzoesanem sodu.

niedziela, 4 września 2016

Projekt DENKO - lipiec i sierpień 2016



     Minął lipiec i sierpień czyli dwa prawdziwie letnie miesiące. Mamy już wrzesień, a więc zbliża się jesień. Zobaczcie, co wykończyłam w ciągu tych dwóch miesięcy:



Pielęgnacja twarzy





1. ANTIPODES  Delikatny, bogaty w przeciwutleniacze tonik Ananda - fantastyczny tonik. Byłam nim zachwycona i żałuję, że już się skończył. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Zasługuje na ponowny zakup i z pewnością jeszcze niejeden raz go kupię.

2. ANTIPODES  Krem pod oczy z olejem z pestek kiwi - ten krem też bardzo przypadł mi do gustu. Oprócz oleju z pestek kiwi zawiera inne wspaniałe oleje dzięki którym wspaniale odżywia skórę wokół oczu. Pisałam o nim tutaj. On również zasługuje na ponowny zakup.

3. ECOSPA  Hydrolat różany ekologiczny - uwielbiam różane kosmetyki, a więc hydrolat różany też. Używałam go zamiast toniku oraz do rozrabiania maseczek z glinek. Warto kupić go ponownie i z pewnością zrobię to niejeden raz.

Pielęgnacja włosów



4. MATER NATURA  Szampon z czystkiem do włosów przetłuszczających się i skłonnych do łupieżu - szampon dobrze oczyszczający włosy i skalp, a jednocześnie delikatny i niepowodujący podrażnień. Więcej na jego temat przeczytacie tu. Czy kupię go ponownie? Myślę, że tak.

5. MATER NATURA  Balsam do włosów z nostrzykiem - balsam dobry dla osób z wrażliwą skórą głowy. Jest delikatny i nie powoduje podrażnień. Recenzję tego balsamu znajdziecie tu. Myślę, że kupię go ponownie gdyż cenię jego delikatność.

6. PAT&RUB  Maska do włosów tłustych - ta maska trochę mnie rozczarowała. Działa na włosy tak, jak dobrej jakości odżywka. Nie zauważyłam żeby robiła coś więcej. Jednak odzywki można na ogół kupić znacznie taniej, a więc chyba nie kupię jej ponownie. Recenzja tej maski znajduje się tutaj.

Pielęgnacja ciała


  
7. PAT&RUB  Otulający balsam do rąk - balsam, jak cała linia otulająca, bardzo ładnie pachnie. Niestety, jak dla mojej wysuszonej skóry rąk, jest zbyt słaby, zbyt mało treściwy. Pisałam o nim tu. Z tego powodu raczej nie kupię go ponownie.

8. DIY  Krem magnezowy - jest to krem, który zrobiła i przysłała mi Bianka. Kremik był rewelacyjny ale nie ma się co dziwić gdyż Bianka nakładła do niego mnóstwo dobroci. Był znacznie lepszy niż ten, który zrobiłam sama. Wielka szkoda, że już się skończył.

9. DIY masło do ciala - to masełko również dostałam od Bianki. Było świetne. Mimo, iż słoiczek był niewielki, to masełko było bardzo wydajne i starczyło mi na dosyć długo.

Mydełka



10. Dr. Bronner`s Magic Soaps Mydło kastylijskie w kostce różane - bardzo ciekawe mydełko. Urzekło mnie swoją delikatnością i bardzo ładnym różano-mydlanym zapachem. Recenzję mydełka znajdziecie tu. Czy kupię ponownie? Zdecydowanie tak. Będę chciała poznać też inne mydła tej marki.

11, 12.  DEJA VU  Mydło naturalne z marchewką i szałwią i Mydło naturalne z cytryną, pomarańczami i goji - mydełka produkcji rumuńskiej o dobrym, naturalnym składzie. Pisałam o nich tutaj. Jak najbardziej zasługują na ponowny zakup. Pewnie kupię też inne kostki tej marki. 

I to już wszystko, co udało mi się zużyć i wykończyć w lipcu i sierpniu. A co u Was w tej kwestii? Jak wyglądają Wasze denka? 

środa, 31 sierpnia 2016

DEJA VU czyli... mydełka z Rumunii



     Kilka miesięcy temu, robiąc zakupy w  sklepie Matique, zauważyłam, że sklep ten ma w ofercie mydełka zupełnie nieznanej mi marki. Były to mydełka DEJA VU wyprodukowane w Rumunii. Nigdy jeszcze nie miałam mydła ani innego kosmetyku pochodzącego z tego kraju, a więc dorzuciłam do koszyka dwa spośród kilkunastu mydełek jakie były do wyboru. Było to mydło z marchewką i szałwią oraz z cytryną, pomarańczami i goji. 




Kostki DEJA VU są niewielkie, ważą po 90 g i po obu stronach mają wytłoczone logo firmy. Zapakowane są tylko w kolorowe kartoniki z okienkami




Mydła DEJA VU  wytwarzane są ręcznie metodą na zimno. Każde z nich zawiera w 25% glicerynę, która, jak wiadomo, posiada silne właściwości nawilżające. Poza tym w mydełkach tej marki znajdziemy mnóstwo dodatków roślinnych (zioła, owoce), a w niektórych także glinki.
Mydło z cytryną, pomarańczami i goji (jaśniejsza kostka) zawiera dodatek owoców goji oraz skórkę z cytryny i pomarańczy. Te drobinki powodują delikatne właściwości peelingujące mydełka.

Skład: Aqua, Coconut Oil, Palm Oil, Olive Oil, Butyrospermum Parkii, Calendula Officinalis (Flower) Extract, Citrus Sinensis Peel, Citrus Lemon Peel, Lycium Barbarum Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Mellisa Officinalis Oil, Pogostemon Cablin Oil.


     
Z kolei Mydło z marchewką i szałwią (ciemniejsza kostka) zawiera glinkę czerwoną, puree z marchwi i sproszkowaną paprykę. Myślę, że tym składnikom mydełko zawdzięcza łagodne właściwości peelingujące.

Skład: Aqua, Coconut Oil, Palm Oil, Butyrospermum Parkii, Calendula Officinalis (Flower) Extract, Daucus Carota Sativa, Montmorillonite, Capsicum Annum (Paprika) Powder, Salvia Sclarea Oil, Ocimum Basilicum Herb Oil. 



     
Każde z tych mydełek pachnie inaczej ale w moim odczuciu są to zapachy ziołowe, chociaż każdy jest inny. Obie kostki dobrze się pienią. Kremowa piana dokładnie oczyszcza skórę ale jej nie wysusza. Myję nimi całe ciało i twarz. Są również świetnym środkiem do higieny intymnej. Cieszę się, że poznałam jeszcze jedną markę naturalnych mydeł i myślę, że powinna je poznać każda miłośniczka mydlanych kostek tym bardziej, że nie są przesadnie drogie. Kupiłam je tu.

 

czwartek, 25 sierpnia 2016

Moje nowości




       Kosmetyczne zakupy! Która z nas tego nie lubi? Moje kosmetyczne zasoby znacznie się  już zmniejszyły i przyszła jakże miła chwila ich uzupełnienia. Moja lista zakupowa stale się wydłuża, przybywa na niej kosmetycznych marek do wypróbowania. Wybór nie jest łatwy ale jednak trzeba go dokonać.  Zobaczcie co tym razem wybrałam.



W sklepie Green Line kupiłam Intensywnie pielęgnujący krem do rąk od WELEDY. Jest to mój pierwszy kosmetyk tej marki. Dopiero teraz zauważyłam, że tubkę z kremem ustawiłam do zdjęcia odwrotnie, tyłem do przodu. Ale ze mnie gapa :) Postanowiłam też zawrzeć znajomość z marką MARTINA GEBHARDT i kupiłam Tonik różany do cery suchej i wrażliwej, Różaną emulsję pod oczy oraz Różaną emulsję do cery suchej i wrażliwej. Bardzo lubię różane kosmetyki, mam więc nadzieję, że ten zestaw przypadnie mi do gustu. Oprócz zamówionych kosmetyków w paczuszce znalazłam też dużo próbek.

Dzisiaj kurier przyniósł mi następną przesyłkę, tym razem ze sklepu Skarbiec Natury.



W Skarbcu Natury kupiłam Organiczny krem do rąk ABSOLUTE ORGANIC. Miałam kiedyś masło do ciała tej marki i byłam z niego zadowolona, więc może i krem do rąk dobrze się sprawdzi. O marce MADARA czytałam tyle pozytywnych i wręcz entuzjastycznych opinii, że już nie mogłam dłużej zwlekać z jej poznaniem. Na początek znajomości wybrałam Zaawansowany krem przeciwzmarszczkowy na dzień Age Defence - Time Miracle. Kupiłam też Fluid tonujący Moon Flower. Wybrałam małe opakowanie gdyż nie jestem całkiem pewna czy kolor będzie mi odpowiadał. I jeszcze EUBIONA. Kupiłam Szampon rewitalizujący do włosów przetłuszczających się i Odżywkę do włosów nawilżająco - nabłyszczającą. Nie jest to dla mnie marka zupełnie nowa gdyż miałam już krem do rąk i paznokci Eubiony. Był to bardzo dobry produkt, mam więc nadzieję, że na kosmetykach włosowych też się nie zawiodę.

Od dłuższego czasu robię sama krem magnezowy gdyż przekonałam się, że dostarczanie magnezu przez skórę jest bardzo dobrym sposobem na uzupełnienie niedoboru tego pierwiastka w organizmie. Niedawno skończył mi się ten krem i trzeba będzie ukręcić nową porcję. Niestety, większość surowców do wykonania kremu też się skończyła i musiałam je zakupić. Oto one.



W sklepie EcoSpa kupiłam Masło shea złote zimnotłoczone, Masło mango ekologiczne, Masło muru-muru amazońskie, Wosk pszczeli i Olej z pestek arbuza. W gratisie dostałam zestaw do wykonania Maski żelowej z biofermentem z alg i algami fucus do każdego rodzaju włosów.

Lato się kończy, jesień za pasem, potem zima i trzeba będzie ubierać się znacznie cieplej niż teraz, a te ciepłe ciuszki trzeba w czymś prać.



Z myślą o praniu wełnianych swetrów i bluzek kupiłam Ekologiczny płyn do prania wełny i jedwabiu oraz Ekologiczny płyn do płukania tkanin z wyciągiem z kwiatu lipy marki ALMAWIN. Pamiętam, że kiedyś bardzo pozytywnie o produktach do prania tej marki pisała Łucja z Agulkowego Pola. Kupiłam je w sklepie Green Line.

Na samym końcu pokażę Wam moje nowe mydełka. Oto one.



Mydełka polskiej marki Hagi skutecznie rozpropagowała w blogosferze Renia, postanowiłam wiec je wypróbować. Kupiłam trzy kostki, a mianowicie Naturalne mydło z masłem tucuma, Naturalne mydło z olejem z ogórecznika i Naturalne mydło ze skrzypem polnym. O mydłach z PSZCZELEJ DOLINKI też czytałam dużo dobrego. Skusiłam się więc na Mydło ręcznie robione Sam miód, Mydło ręcznie robione Mydlnica dla skóry atopowej i Mydło ręcznie robione Brzoskwiniowe mango. Mydło DUDU-OSUN nie jest dla mnie nowością gdyż już je kiedyś miałam. Mydełko było dobre, a więc gdy zobaczyłam, że jest w Rossmanie, kupiłam kosteczkę. Moje zapasy mydlanych kostek znacznie się już zmniejszyły, mogłam więc pozwolić sobie na ich uzupełnienie. 

To już wszystkie moje nowości. Starczą mi pewnie na dosyć długo. Co o nich myślicie? Podobają się Wam moje zakupy? 

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

DIY - toniki naturalne dwa



      Już dawno nie robiłam żadnych własnych kosmetyków ale niedawno natknęłam się na bardzo prosty przepis na tonik i postanowiłam go wykorzystać. Zrobiłam ten tonik,a przy okazji jeszcze jeden. Pierwszy z nich to tonik kadzidłowy, a drugi geraniowy.




Najpierw zrobiłam tonik kadzidłowy. Jego skład jest prosty i znajdziemy w nim:
  • hydrolat z kadzidłowca o właściwościach ujędrniających i przeciwzapalnych. Zmniejsza pory i delikatnie napina skórę,
  • woda przegotowana i ostudzona,
  • gliceryna roślinna powstrzymuje parowanie wody ze skóry. Działa nawilżająco przyciągając wilgoć z powietrza. Gliceryna składa się z bardzo małych cząsteczek, co pozwala jej na wnikanie do głębszych warstw skóry, a co za tym idzie, skuteczniejsze i trwalsze nawilżanie,
  • kwas mlekowy działa nawilżająco i złuszczająco na skórę,
  • eco konserwant w proszku działa przeciw bakteriom, grzybom i pleśniom. Jeśli nie chcemy dodawać konserwantu, to tonik należy przechowywać w lodówce i zużyć w ciągu dwóch tygodni. Tonik z konserwantem należy zużyć w ciągu trzech miesięcy.
 


Wykonanie toniku jest dziecinnie łatwe. Do zlewki lub szklaneczki należy wlać wodę i hydrolat. Dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać. Gdy wszystkie składniki się rozpuszczą tonik jest gotowy. Pozostaje tylko przelać go do buteleczki (najlepiej z atomizerem) i można używać. Dokładną recepturę toniku znajdziecie tu. 
Ponieważ wykonanie tego toniku jest szybkie, łatwe i przyjemne postanowiłam pójść za ciosem i zrobić jeszcze jeden tonik, a mianowicie geraniowy. Zrobiłam go według tej samej receptury zastępując tonik kadzidłowy geraniowym. Teraz mam dwie buteleczki toniku po 50 ml w każdej.




 Hydrolat z geranium ma działanie nawilżające i zmiękczające skórę. Łagodzi podrażnienia, a także pomaga zwalczać rumień i rozszerzone naczynka.
Toników tych używam dopiero kilka dni, a więc nie mogę jeszcze powiedzieć zbyt wiele o ich działaniu. Są przyjemne w użyciu. Każdy z nich pachnie tak, jak zawarty w nim hydrolat. Te dwie buteleczki z pewnością starczą mi na długo gdyż dozowanie toniku przy pomocy atomizera jest bardzo wydajne.
Bardzo lubię, chociaż od czasu, do czasu zrobić samodzielnie kosmetyk. Są to, oczywiście, produkty bardzo proste ale kto wie? Może kiedyś pokuszę się o ukręcenie bardziej złożonego i trudniejszego kosmetyku...

wtorek, 9 sierpnia 2016

Dr. Bronner`s Magic Soaps Mydło kastylijskie w kostce różane




     Zapewne zauważyłyście, że ostatnio często piszę o mydłach. No cóż, naturalnych mydeł różnych marek jest bardzo dużo, a chciałoby się poznać wszystkie. Po prostu nie można im się oprzeć zwłaszcza gdy się jest taką mydłomaniaczką jak ja. Dziś przyszła kolej na mydło amerykańskiej marki Dr. Bronner`s Magic Soaps. Jest to mydło różane.


O mydle można przeczytać:
"Wyprodukowane w USA naturalne, różane mydło Dr. Bronner`s produkowane jest z oliwy z oliwek, organicznych olejów roślinnych: kokosowego, palmowego, konopnego, z jojoby. Różany zapach jest uzyskany dzięki dodatkowi naturalnych olejków eterycznych. Idealne dla osób z alergią skóry oraz dla dzieci i niemowląt. Mydła Dr. Bronner`s są w pełni biodegradowalne, mają certyfikaty Sprawiedliwego Handlu i certyfikat USDA. Te kastylijskie mydła są odpowiednie dla wegan i wegetarian, składniki pochodzą z pewnych i sprawdzonych źródeł. Stosuj jak każde mydło w kostce i ciesz się wyjątkową miękkością swej skóry."




Dosyć dużą, bo ważącą 140 g, mydlaną kostkę umieszczono w papierowym opakowaniu w kolorach różowym i białym, z przewagą różowego. Skoro mydło różane, opakowanie różowe, spodziewałam się więc, że i mydełko będzie różowe. Okazało się jednak, że tak nie jest. Kostka ma kolor kremowy, bardzo jasny, niemal biały. Oczywiście ten kolor mi nie przeszkadza i nie umniejsza wartości mydełka.

Kostka, mimo iż jest dosyć duża, bardzo dobrze układa się w dłoni. Wytwarza obfitą pianę, która podczas rozprowadzania jej po skórze, w dużym stopniu zmienia się w kremową emulsję. Dodatkowo kąpiel uprzyjemnia piękny różano-mydlany zapach. Taka kąpiel to prawdziwa przyjemność.




Mydełko jest bardzo delikatne. Nie podrażnia skóry, nie wysusza, a jednocześnie dobrze ją oczyszcza. Myję nim twarz i całe ciało. Jest również świetnym środkiem do higieny intymnej. Myślę, że bez obaw można nim myć małe dzieci.
Swoje właściwości mydło zawdzięcza organicznym olejom roślinnym, z których je wyprodukowano. Są to oleje: kokosowy, palmowy, jojoba, konopny, oliwa z oliwek.
Mydełko spodobało mi się tak bardzo, że z pewnością sięgnę po inne kostki tej marki. 



Skład mydełka (INCI): Sodium Cocoate*, Sodium Palmate*, Sodium Olivate*, Glycerin, Sodium Hempate*, Sodium Jojobate*, Natural Rose Fragrance, Sodium Chloride (Seesalz), Citric Acid, Natural Tocopherols, Citrate, Citronellol, Geraniol, d-Limonene, Linalool.
* - składniki pochodzące z kontrolowanych upraw organicznych.      
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...